Ta historia zaczyna się nie od fanfar, tylko od błota.
Rok 1639, Dania. Dziewczyna imieniem Kirsten Svendsdatter znajduje na polu w Gallehus złoty róg. Sto lat później w tym samym miejscu zostaje wykopany drugi. Ważą razem prawie siedem kilogramów i są pokryte scenami bogów, ludzi i zwierząt. Ale najcenniejsze są runy.
Krótki napis brzmi:
„Ek Hlewagastiz holtijaz horna tawido”
- Ja, Hlewagastiz z Holt, róg wykonałem.
To jedno z najstarszych zdań w języku pranordyckim. Podpis rzemieślnika z V wieku, który wyrył swoje imię w złocie i - jak się wydawało - wygrał z czasem. Do 1802 roku.
Wtedy złotnik Niels Heidenreich kradnie rogi z królewskiego skarbca w Kopenhadze i przetapia je w swojej kuchni. Z arcydzieła powstają fałszywe monety i… klamerki do butów. Złote rogi znikają na zawsze.
Ale nie znika zdanie.
Dzięki dawnym rysunkom i odpisom inskrypcji znamy je do dziś. Kopie rogów można zobaczyć w Muzeum Narodowe Danii.
To opowieść o tym, że można zniszczyć nośnik - przetopić złoto, spalić książkę - ale język bywa trwalszy niż metal.
Hlewagastiz nie ma już swojego rogu, ale wciąż ma głos.
Więcej historii o runach - w odcinku podcastu (link w komentarzu).
A brzmienie napisu w staronordyckim - w rolce poniżej.