Łap ze mną słowa!

Zobacz

23 sierpnia 2026

Czy zmiana znaczenia słów zmieniłaby świat?

W Guggenheimie w Bilbao można zwiedzać nie tylko sztukę, ale też… język. Co się dzieje, kiedy zmieniamy znaczenie słów i symboli? Czy język otwiera nam świat, czy jednocześnie wyznacza jego granice?
18 sierpnia 2026

Co to znaczy mówić po hiszpańsku?

W 1492 r., w tym samym roku, w którym upadła Granada i Kolumb wyruszył w swoją pierwszą podróż, Antonio de Nebrija w Salamace zrobił coś, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się niezwykłe: spisał pierwszą gramatykę nowożytnego języka europejskiego - „Gramática de la lengua castellana”. Do tej pory gramatyki tworzono przede wszystkim dla łaciny i greki. Nebrija uznał, że kastylijski również można „ujarzmić” regułami i opisać jak język uczony. Gramatykę zadedykował królowej Izabeli Kastylijskiej. I już w prologu napisał zdanie, które stało się jednym z najsłynniejszych zdań w historii języków: „Siempre la lengua fue compañera del imperio” – „Zawsze język był towarzyszem imperium”. Uważał, że język i potęga państwa idą ze sobą w parze: państwo rośnie, jego język się rozwija i razem zdobywają kolejne terytoria. I dlatego chciał stworzyć dla kastylijskiego coś w rodzaju instrukcji obsługi. Język miał być uporządkowany, opisany i możliwy do nauki przez ludzi, którzy wcześniej go nie …
15 sierpnia 2026

Baskijski - język niepodobny do niczego

W Bilbao dziś trochę padao 😂 (tak, wiem, suchar, ale mnie bawi do łez...) Opowiem Wam o baskijskim, bo to jeden z najbardziej niezwykłych języków Europy. A właściwie… język, którego pochodzenie wciąż pozostaje zagadką. Euskara jest językiem izolowanym, czyli nie znamy żadnego żywego języka, z którym można by go pewnie połączyć. Ma własną nazwę dla siebie i swoich użytkowników: euskara to język baskijski, a euskaldun oznacza dosłownie „osobę posiadającą baskijski”, czyli Baskijczyka mówiącego po baskijsku. I jeszcze jedna rzecz, która mnie zachwyca: Baskowie mówią o swoim kraju Euskal Herria - „kraj baskijskiego ludu”. Język, który przetrwał tysiące lat historii, podboje i sąsiedztwo wielkich języków. I nadal żyje.
13 sierpnia 2026

Skąd pochodzi Rioja?

Pod średniowiecznymi ulicami miasteczka Laguardia znajduje się labirynt ponad 200 podziemnych piwnic, nazywanych tutaj cuevas albo calados. Powstawały przede wszystkim jako piwnice do produkcji i przechowywania wina. Ale w niespokojnych czasach mogły też dawać mieszkańcom coś znacznie ważniejszego - schronienie. Pod ziemią można było ukryć się przed żołnierzami, a podziemne przejścia łączyły niektóre domy. Dziś większość tych piwnic już nie produkuje wina, bo średniowieczne miasto nie zostało stworzone dla samochodów. Piwnice znajdują się nawet 8 metrów pod ulicami, a nad nimi biegną wąskie, historyczne uliczki. Samochody nie mogą tu normalnie wjeżdżać, a trudno przecież przywieźć tony winogron do podziemnej winiarni, jeśli nie da się pod nią podjechać. Dlatego współczesne winiarnie powstają głównie poza murami miasta, a stare calados dostały nowe życie: część służy do dojrzewania i przechowywania wina, część zamieniła się w miejsca spotkań i degustacji, a niektóre można zwiedzać, że…
11 sierpnia 2026

Skąd wiemy, że żyjemy naprawdę, a nie nie śnimy?

„Życie jest snem” - i to nie jest tylko piękna metafora. Pedro Calderón de la Barca był jednym z największych dramatopisarzy hiszpańskiego baroku. Żył w XVII wieku, był księdzem, uczestniczył w wojnie, pisał dla dworu Filipa IV, a przede wszystkim stworzył dramat, który do dziś stawia bardzo współczesne pytanie: skąd właściwie wiemy, że to, co przeżywamy, jest rzeczywistością? W sztuce "Życie jest snem" książę Zygmunt zostaje odizolowany od świata, bo przepowiedziano, że stanie się okrutnym władcą. Kiedy dostaje szansę powrotu do życia, nie wie już, czy naprawdę odzyskał wolność, czy tylko śni. Calderón bawi się granicą między snem a jawą, wolnością a przeznaczeniem i tym, czy człowiek może sam zdecydować, kim będzie. I pomyśleć, że pisał to prawie 400 lat temu! Dziś jego nazwisko znajdziemy na ulicach Madrytu, w dzielnicy literatów - miejscu, gdzie mieszkali i tworzyli najważniejsi pisarze hiszpańskiego Złotego Wieku. A pytanie Calderóna pozostaje zaskakująco aktualne: „A jeśli …
11 sierpnia 2026

Cyd - rycerz, który walczył nawet po śmierci

Wyobraźcie sobie średniowieczne pole bitwy. Po jednej stronie – wojska chrześcijańskie. Po drugiej - muzułmańscy przeciwnicy. I nagle pojawia się on: Cyd Waleczny, Rodrigo Díaz de Vivar, na swoim koniu. Problem w tym, że Cyd… już nie żyje. Zmarł w 1099 roku w Walencji. Według późniejszej legendy jego ludzie nie chcieli, żeby śmierć ich wodza stała się wiadomością, która podkopie morale armii. Dlatego mieli zabalsamować jego ciało, posadzić je na koniu i przywiązać do siodła. Przeciwnicy, widząc z daleka słynnego dowódcę, mieli pomyśleć, że Cyd nadal żyje. A skoro żyje – trzeba przed nim uciekać. Czy naprawdę tak było? Historycy mają sporo wątpliwości. Ta opowieść pojawia się w źródłach znacznie późniejszych i z czasem stała się częścią legendy Cyda. Cyd nie był tylko rycerzem. Stał się symbolem rekonkwisty, bohaterem "Pieśni o Cydzie" i jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci średniowiecznej Hiszpanii. A jego przydomek też ma ciekawą historię. „Cyd” nie jest hiszpańskim słowem…
10 sierpnia 2026

Co to w ogóle znaczy: akwedukt?

Patrzę na akwedukt w małym hiszpańskim miasteczku i myślę: gdzie jest człowiek, który to wymyślił? Mówimy: „zbudowali go Rzymianie”. Czasem nawet przypisujemy go cesarzowi Trajanowi. Tyle że dokładna data budowy wciąż nie jest pewna i najczęściej mówi się o początku II wieku. A przecież ktoś musiał policzyć każdy spadek, wyznaczyć trasę, zaprojektować łuki, znaleźć sposób na przeniesienie ogromnych bloków granitu i powiedzieć: „Tak. To się nie zawali.” I zrobił to bez zaprawy. 20 400 kamiennych bloków. 167 łuków. Ponad 28 metrów wysokości. Wszystko trzyma się dzięki precyzyjnemu dopasowaniu i równowadze sił. Znamy nazwiska rzymskich inżynierów z innych miejsc. Znamy ich zawody, znamy ich problemy, czasem znamy nawet ich zawodowe wpadki. Ale człowiek, który zaprojektował akwedukt w Segowii, pozostaje anonimowy. I chyba właśnie to robi na mnie największe wrażenie. Bo patrzę na tę budowlę i myślę, że gdzieś, prawie dwa tysiące lat temu, stał człowiek, który musiał wiedzieć o kam…
9 sierpnia 2026

Dlaczego wciąż czytamy Don Kichota?

Czy wiedzieliście, że przez kilkaset lat… nikt nie wiedział, gdzie dokładnie spoczywa Miguel de Cervantes? 🤯 Hiszpanie zgubili jego zwłoki :-D Autor „Don Kichota” został pochowany w madryckim klasztorze Trinitarias, ale podczas przebudowy świątyni jego grób zaginął. Przez niemal 400 lat miejsce pochówku pozostawało tajemnicą. Dopiero w latach 2014-15 archeolodzy rozpoczęli poszukiwania. Odnaleźli szczątki należące do kilkunastu osób i na podstawie dokumentów historycznych oraz badań uznali, że wśród nich znajdują się również szczątki Cervantesa. Nie dało się jednak wskazać jego kości z całkowitą pewnością, bo były przemieszane z innymi. Cervantes nawet po śmierci miał przygody, a co dopiero za życia! Rozmówki Łapacza Słów tym razem o Don Kichocie i jego autorze 🙃😉
8 sierpnia 2026

Skąd przyjechał bagaż? Czyli o słowach podróżnych

Rozmówki Łapacza Słów. Odcinek 1. Czy wiecie, że słowa są jak podróżni? NIektóre są tu tylko przejazdem, inne z kilkoma przesiadkami, a jeszcze inne osiadają na stałe. Takim słowem jest np. bagaż :)
5 sierpnia 2026

Rozmówki Łapacza Słów - zapraszam! #podcast

Zapraszam Was na Rozmówki. Nowy cykl Łapacza Słów. O języku w podróży :)
31 lipca 2026

Poza słowami. Jak się naprawdę komunikujemy

„Dobrze”. Przeczytajcie to słowo jeszcze raz. Czy brzmi neutralnie? Chłodno? Serdecznie?  A może jak trzaśnięcie drzwiami, tylko zapisane pięcioma literami? W najnowszym odcinku „Łapacza słów” rozmawiamy o tym, że słowa są zaledwie częścią komunikatu. Kiedy rozmawiamy twarzą w twarz, znaczenie dopowiadają oddech, głos, spojrzenie, gest, postawa ciała, odległość między rozmówcami, a nawet ubranie i przestrzeń. W pisanej wiadomości zostaje nam nagi tekst. I wtedy brakujące elementy komunikatu uzupełniamy sobą. Własnym nastrojem, wspomnieniami, lękiem, wiedzą o nadawcy i historią relacji. To dlatego jedno niewinne „dobrze” może znaczyć: "oczywiście" albo: "jestem obrażona" lub: "przyjęłam do wiadomości" czy też mieć jeszcze inne odcienie. Klasyczne badania nad komunikacją mailową pokazywały, że nadawcy przeceniają swoją zdolność przekazywania ironii i tonu. Pisząc, sami słyszą w głowie melodię zdania, ale zapominają, że odbiorca jej nie zna.  Problemem nie jest brak tonu, ale fakt, że …
1 lipca 2026

Idea, która stała się językiem

Esperanto miało być językiem, który pomoże ludziom dogadać się ponad granicami. Piękna utopia? Owszem. Ale też coś, co naprawdę zaczęło żyć. Na świecie istnieją rodziny, w których dzieci od urodzenia wychowują się także w esperanto. Nie zamiast polskiego, niemieckiego czy japońskiego - ale obok nich. Język wymyślony staje się więc językiem domowym, codziennym, rodzinnym. I to jest chyba najbardziej poruszające: idea, która zaczęła się jako projekt naprawiania świata, trafiła do kuchni, dziecięcych pytań i zwykłych rozmów przy stole. O esperanto, Zamenhofie, marzeniu o pokoju i komiksie Jacka Świdzińskiego „Ideo” opowiadam w rolce.
19 czerwca 2026

Glosy kobiet. O języku średniowiecza

Glosa to dopisek. Komentarz zapisany przy tekście, na marginesie, między wersami, czasem bardzo drobnym pismem. Coś, co miało tylko objaśniać główny tekst, ale po wiekach samo staje się śladem czyjegoś myślenia, czyjegoś głosu, czyjejś obecności. I może właśnie tak warto słuchać średniowiecza: nie tylko przez wielkie opowieści o królach, bitwach, zakonach i katedrach, ale też przez glosy. Przez dopiski, przeoczenia, formy żeńskie, zaklęcia zapisane na końcu rękopisu, słowa, które komuś wydały się ważne na tyle, żeby je utrwalić. Bo historia języka często nie mówi do nas głosem głównym.  A potem okazuje się, że właśnie tam - na marginesie - przechowało się coś najżywszego. „Jam posełkini jego” - mówi Maryja w piętnastowiecznej pieśni o zwiastowaniu. Nie „służebnica” w naszym dzisiejszym sensie, ale właśnie posełkini. Jedno staropolskie zdanie, a wykopuje cały tunel pod współczesnymi sporami o język.  Bo nagle widać, że feminatywy nie są kaprysem nowoczesności. Że dawna polszczyzna p…
17 czerwca 2026

Podhalański - folklor czy tożsamość?

Kochani! Gdybyście byli kiedyś w Bukowinie tatrzańskiej, odwiedźcie koniecznie Bukowiańskie Centrum Kultury - Dom Ludowy. To piękne miejsce zajmujące się kulturą i językiem góralskim. A o podhalańskiej odmianie tego języka możecie posłuchać w jednym z odcinków Łapacza Słów :)
11 czerwca 2026

Pienińscy Łemkowie

Łemkowie mieszkający w Pieninach, w Rusi Szlachtowskiej byli inni, bo tworzyli niewielką, odrębną grupę mieszkającą wśród ludności polskiej i pienińskich górali. Ruś Szlachtowska obejmowała cztery wsie: Szlachtową, Jaworki, Białą Wodę i Czarną Wodę. Jej mieszkańcy mówili gwarą ruską/łemkowską, więc ich język różnił się od mowy sąsiadów. Różnili się także religią, bo byli głównie grekokatolikami, a ich życie religijne skupiało się wokół cerkwi, nie kościoła rzymskokatolickiego. Byli też najbardziej na zachód wysuniętą grupą Łemków, trochę odciętą od głównego obszaru Łemkowszczyzny. Ich kultura wiązała się z pasterstwem, rolnictwem i tradycjami karpackimi. Żyli na pograniczu różnych wpływów: polskich, ruskich, słowackich i węgierskich. Po II wojnie światowej ich świat prawie zniknął, ponieważ wielu mieszkańców wyjechało lub zostało wysiedlonych, zwłaszcza podczas akcji „Wisła”.
10 czerwca 2026

Jak brzmi język wilamowski?

Posłuchajcie - Justyna Majerska-Sznajder, dyrektorka Muzeum Kultury Wilamowskiej zaprasza Was do odwiedzenia tego miejsca 🙂 A więcej o samym języku dowiecie się z odcinka podcastu "Łapacz słów". Zapraszam do słuchania!
9 czerwca 2026

Wilamowski - język zmartwychwstały

W Wilamowicach byłam przejazdem, ale nie mogłam sobie odmówić wizyty w Muzeum Kultury Wilamowskiej, które zajmuje się reaktywacją języka wilamowskiego. To jeden z najmniejszych i najbardziej niezwykłych języków Europy. Przez wieki mówiono nim w Wilamowicach właśnie - niewielkim miasteczku między Bielskiem-Białą a Oświęcimiem. Brzmi trochę jak niemiecki, trochę jak niderlandzki, trochę jak coś z innej epoki, ale tak naprawdę jest osobnym mikroświatem: językiem pamięci, rodzinnych historii i lokalnej tożsamości. Po II wojnie światowej był zakazany i wypychany z życia publicznego. Dziś wraca - dzięki ludziom, którzy uczą się go, zapisują go i opowiadają o nim dalej. Język umiera wtedy, kiedy nikt już nie chce go słuchać, kiedy nikt w nim nie mówi. A wilamowski wciąż ma coś do opowiedzenia
18 kwietnia 2026

Uważaj, co do siebie mówisz!

Język nie jest tylko narzędziem opisu. To aktywny proces nadawania znaczeń, z którego rodzi się nasza autonarracja. Sposób, w jaki układamy wspomnienia i jakimi słowami opowiadamy sobie codzienność, współtworzy naszą tożsamość i poczucie sensu. Słowa nie tylko opisują świat, ale też wpływają na to, jak go przeżywamy - na nasze samopoczucie, sprawczość i poczucie kontroli. Dlatego różnica między zdaniem „jestem beznadziejna” a „to było trudne, ale spróbuję jeszcze raz” jest znacznie większa, niż mogłoby się wydawać. Jesteśmy pierwszymi i najważniejszymi słuchaczami własnych słów.
7 kwietnia 2026

Oko za oko!

Wyobraźcie sobie Mezopotamię sprzed blisko czterech tysięcy lat: kurz, upał i miasto, które dopiero uczy się, jak nie rozpaść się pod ciężarem własnego chaosu. W samym środku tego świata król Hammurabi tworzy coś, co przypomina pierwszy wielki algorytm społeczny. Jego kodeks kojarzy się dziś głównie z zasadą „oko za oko”, ale naprawdę był czymś więcej: próbą zamienienia kaprysu rządzących w jasne, zapisane reguły. Prawo przestało być płynne i zależne od humoru możnych, a stało się zasadami wyrytymi w kamieniu, dostępnymi i obowiązującymi wszystkich. Jednocześnie ten system był bezlitosny. Jeśli chirurg uratował oko możnego pana, dostawał wysoką zapłatę. Jeśli zawiódł - tracił dłoń. Jeśli budowniczy postawił dom tak, że ten runął i zabił właściciela, sam płacił życiem. Okazuje się, że odpowiedzialność zawodowa nie jest wcale nowym wynalazkiem :) W tym surowym świecie pojawia się też zalążek ochrony słabszych. Kobiety pozostawały pod władzą ojców i mężów, ale prawo dawało im pewne zab…
3 kwietnia 2026

Kamień z Rosetty

Jeśli w językoznawstwie są jaieś kamienie milowe, to jednym z nich jest bez wątpienia kamień z Rosetty! To fragment staroegipskiej steli z 196 roku p.n.e., na której wyryto ten sam tekst w trzech wersjach: hieroglifami, pismem demotycznym i po grecku: to dekret kapłanów wydany na cześć faraona Ptolemeusza V. Odkryto go w 1799 r. niedaleko miasta Rosetta, czyli dzisiejszego Raszidu, w delcie Nilu, podczas prac prowadzonych przez żołnierzy Napoleona przy forcie Julien. Żołnierze grzebali w wykopie przy murach fortu, wzmacniali umocnienia i wtedy natrafili na kamień z inskrypcją. Z odkryciem zwykle łączy się nazwisko Pierre’a-François Boucharda, francuskiego oficera, który rozpoznał, że znalezisko może być ważne. A co ta stela robiła w forcie? Pewnie pierwotnie stała w świątyni, ale po wiekach została użyta jako materiał budowlany i trafiła do fundamentów fortyfikacji. Grecki tekst dało się przeczytać od razu, a dzięki porównaniu trzech wersji uczeni mogli zrozumieć egipskie pi…
25 marca 2026

Ile jest języków żydowskich? #hebrajski #muzeumpolin #podcast

Idźcie koniecznie na wystawę "Moc slów" do Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. A jeśli chcecie wiedzieć o niej więcej albo nie możecie iść, posłuchajcie ostatniego odcinka podcastu - to rozmowa o językach żydowskich i alfabecie hebrajskim z Tamarą Sztymą, kuratorką wystawy. Bo litery hebrajskie nie są tylko znakami do zapisywania mowy. Są raczej cegiełkami rzeczywistości. Tak jak z kilku nut można ułożyć nieskończoną liczbę melodii, tak z liter można ułożyć świat. Dlatego świat jest trochę jak tekst: wielowarstwowy, pełen ukrytych znaczeń, wymagający interpretacji. Człowiek nie żyje więc tylko w świecie materii. Żyje w świecie, który trzeba czytać.
21 marca 2026

Słowa, które tworzą świat. O językach żydowskich

Wyobraźcie sobie: przez dwa tysiące lat nie macie własnego państwa, przenosicie się z Hiszpanii do Turcji, z Niemiec do Polski, a jedyne, co macie naprawdę stałego, to litery. W tym odcinku „Łapacza słów” razem Tamarą Sztymą z Muzeum Żydów Polskich "Polin" ruszamy tropem języków żydowskich i szukamy w nich wspólnego rdzenia. Bo nie ma jednego żydowskiego języka - jest hebrajski, jidysz, ladino, judeoarabski i cała mapa innych, które rodziły się w diasporze, niosąc pamięć, religię, codzienność i tożsamość. Rozmawiamy też o tym, jak hebrajski wrócił do życia po wiekach, dlaczego jidysz bywał językiem wstydu, a także o niezwykłej mocy słów, które mogły stwarzać świat. To odcinek o języku, historii, wygnaniu, pamięci i o tym, że w słowach naprawdę mieszka więcej, niż nam się wydaje. Pretekstem do powstania odcinka jest wystawa czasowa w Muzeum Polin zatytułowana "Moc słów". https://www.polin.pl/pl/wydarzenie/wystawa-moc-slow-o-jezykach-zydowskich ---------------------------------------…
14 marca 2026

Moc słów. W jakim języku mówił Bóg? #podcast #hebrajski #muzeumpolin

Moc słów w Muzeum Polin! Wystawa czasowa, na którą powinien iść każdy miłośnik języka 🙂 Choć myślę, że bardziej niż o mocy słów opowiada o sile liter, alfabetu. I o tym, co litery zmieniły w kulturze. Na przykład stworzyły świat... W kolejnym odcinku podcastu rozmawiam z kuratorką tej wystawy Tamarą Sztymą.