Glosy kobiet. O języku średniowiecza

Glosa to dopisek. Komentarz zapisany przy tekście, na marginesie, między wersami, czasem bardzo drobnym pismem. Coś, co miało tylko objaśniać główny tekst, ale po wiekach samo staje się śladem czyjegoś myślenia, czyjegoś głosu, czyjejś obecności.
I może właśnie tak warto słuchać średniowiecza: nie tylko przez wielkie opowieści o królach, bitwach, zakonach i katedrach, ale też przez glosy. Przez dopiski, przeoczenia, formy żeńskie, zaklęcia zapisane na końcu rękopisu, słowa, które komuś wydały się ważne na tyle, żeby je utrwalić.
Bo historia języka często nie mówi do nas głosem głównym.
A potem okazuje się, że właśnie tam - na marginesie - przechowało się coś najżywszego.
„Jam posełkini jego” - mówi Maryja w piętnastowiecznej pieśni o zwiastowaniu. Nie „służebnica” w naszym dzisiejszym sensie, ale właśnie posełkini. Jedno staropolskie zdanie, a wykopuje cały tunel pod współczesnymi sporami o język.
Bo nagle widać, że feminatywy nie są kaprysem nowoczesności. Że dawna polszczyzna potrafiła nazywać kobiece role bez nerwowego chichotu. Że średniowiecze nie było wyłącznie epoką milczących niewiast, ale także królowych, mistyczek, lekarek, prorokiń, walecznic i kobiet, które miały głos - choć często musimy go wydobywać spod męskich zapisów, kaznodziejskich pouczeń i późniejszych stereotypów.
W tym odcinku „Łapacza słów” rozmawiam z mediewistą dr. Łukaszem Kozakiem o średniowiecznych kobietach, sprawczości, zaklęciach, wyzwiskach i słowach, które przez wieki zmieniły znaczenie, ale nie straciły swojej mocy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A jeśli lubicie moje językowe wyprawy i podcastowe śledztwa, możecie zostać ich Patronami. A nawet więcej: możecie adoptować słowo!
Możecie wybrać jedno z tych, które przygotuję - słowa wytypowane przeze mnie: trochę zapomniane, niedopieszczone, zepchnięte na margines (oto garstka kandydatów : abnegat, mitrężyć, safanduła, rewerans, kontent, wszeteczny, imponderabilia, ancymon, zawierucha, ukojenie).
Ale możecie też przyjść z własnym kandydatem. Z jakimś słowem-sierotką. Takim, które kochacie, a którego nikt już nie wyprowadza na spacer w zdaniu. Albo takim, które w Waszym odczuciu zasługuje na drugie życie.
Dla patrona przygotuję osobny wpis o adoptowanym słowie: z historią, znaczeniami, ciekawostkami i przykładami użycia. Słowo dostanie swoją biografię i chwilę światła.
Działam w pojedynkę. Każdy odcinek to godziny czytania, researchu i montażu. Wasze wsparcie pozwala mi robić to regularnie i z uważnością.
Zapraszam. Adopcje słów trwają
Link do patronowania tu: https://buycoffee.to/lapaczslow?tab=subs
Become a supporter of this podcast: https://www.spreaker.com/podcast/lapacz-slow-podcast-o-jezyku--6174620/support.



