Patrzę na akwedukt w małym hiszpańskim miasteczku i myślę: gdzie jest człowiek, który to wymyślił?
Mówimy: „zbudowali go Rzymianie”. Czasem nawet przypisujemy go cesarzowi Trajanowi. Tyle że dokładna data budowy wciąż nie jest pewna i najczęściej mówi się o początku II wieku.

A przecież ktoś musiał policzyć każdy spadek, wyznaczyć trasę, zaprojektować łuki, znaleźć sposób na przeniesienie ogromnych bloków granitu i powiedzieć: „Tak. To się nie zawali.”

I zrobił to bez zaprawy. 20 400 kamiennych bloków. 167 łuków. Ponad 28 metrów wysokości. Wszystko trzyma się dzięki precyzyjnemu dopasowaniu i równowadze sił.

Znamy nazwiska rzymskich inżynierów z innych miejsc. Znamy ich zawody, znamy ich problemy, czasem znamy nawet ich zawodowe wpadki. Ale człowiek, który zaprojektował akwedukt w Segowii, pozostaje anonimowy.

I chyba właśnie to robi na mnie największe wrażenie.

Bo patrzę na tę budowlę i myślę, że gdzieś, prawie dwa tysiące lat temu, stał człowiek, który musiał wiedzieć o kamieniu, wodzie i geometrii naprawdę dużo. Tylko nikt nie pomyślał, żeby zapisać jego nazwisko.

Dziś Rozmówki Łapacza Słów właśnie o akwedukcie. Zapraszam!