W 1492 r., w tym samym roku, w którym upadła Granada i Kolumb wyruszył w swoją pierwszą podróż, Antonio de Nebrija w Salamace zrobił coś, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się niezwykłe: spisał pierwszą gramatykę nowożytnego języka europejskiego - „Gramática de la lengua castellana”. Do tej pory gramatyki tworzono przede wszystkim dla łaciny i greki. Nebrija uznał, że kastylijski również można „ujarzmić” regułami i opisać jak język uczony.
Gramatykę zadedykował królowej Izabeli Kastylijskiej. I już w prologu napisał zdanie, które stało się jednym z najsłynniejszych zdań w historii języków:
„Siempre la lengua fue compañera del imperio” –
„Zawsze język był towarzyszem imperium”.
Uważał, że język i potęga państwa idą ze sobą w parze: państwo rośnie, jego język się rozwija i razem zdobywają kolejne terytoria. I dlatego chciał stworzyć dla kastylijskiego coś w rodzaju instrukcji obsługi. Język miał być uporządkowany, opisany i możliwy do nauki przez ludzi, którzy wcześniej go nie znali.
Nebrija nie mógł wiedzieć, jak bardzo prorocze okażą się jego słowa. Kiedy pisał swój prolog, Kolumb był jeszcze w drodze. A w kolejnych stuleciach kastylijski rzeczywiście popłynął za oceanem i stał się językiem ogromnej części obu Ameryk.
Wraz z ekspansją Hiszpanii język przekroczył granice Półwyspu Iberyjskiego i z czasem stał się jednym z najważniejszych języków świata. Dziś trudno powiedzieć, ile dokładnie istnieje jego odmian. Inaczej brzmi hiszpański w Madrycie, Andaluzji czy na Wyspach Kanaryjskich, a jeszcze inaczej w Meksyku, Argentynie, Kubie czy Chile.
Różnice dotyczą wymowy, słownictwa, gramatyki, a nawet sposobu zwracania się do drugiej osoby.
Instituto Cervantes podkreśla, że nie ma jednej „lepszej” odmiany hiszpańskiego. Jest wiele norm i sposobów mówienia tworzący wspólny język dla pond 500 mln ludzi na świecie.